25 grudnia 4:02
Nie mogę spać. Nie umiem w ogóle zasnąć. Komórka leży na szafce obok, a ja nie mogę po nią sięgnąć i wybrać tego jednego numeru. Boję się? Trochę. Nie chcę go w to wplątywać. Cała ta sytuacja jest już wystarczająco skomplikowana, nie chcę tego pogarszać. Nie o wszystkim musi wiedzieć. Z drugiej strony jednak moje nieodbieranie jego telefonów nie jest oznaką dobrych manier. Może się niepokoić... Wydzwaniać po szpitalach... Komisariatach...
Sęk tkwi w tym, że w chwili obecnej nie mam ochoty z kimkolwiek rozmawiać. Chciałabym jedynie przykryć głowę poduszką i zostać tak do końca świata. Nikt by mnie wtedy nie męczył. Szkoda, że to jest niewykonalne. Heh. Chyba zatem czas się wziąć w garść, prawda? Nie powinnam spędzać całego swojego życia w zamknięciu. Trzeba wziąć tę komórkę do ręki i zadzwonić.
Nie mogę tego odkładać ad Kalendas Graecas. Podejrzewam, że zostanę zabita w tempie ekspresowym. Ale cóż – trzeba się z tym zmierzyć. Zrobię to jednak o normalniejszej porze. Jest czwarta w nocy, nie będę teraz nigdzie dzwonić. Wiem, że to wygląda, jakbym szukała wymówki, ale zrobię to. Muszę. Jestem mu to winna. Najlepsze, co teraz mogę zrobić, to pójść spać i się przygotować psychicznie na trudną przeprawę. Nigdy nie byłam szczególnie utalentowaną dyplomatką, zatem przeprowadzenie tego bez skończenia jako trup będzie prawdziwym mistrzostwem.
Nie mogę tego odkładać ad Kalendas Graecas. Podejrzewam, że zostanę zabita w tempie ekspresowym. Ale cóż – trzeba się z tym zmierzyć. Zrobię to jednak o normalniejszej porze. Jest czwarta w nocy, nie będę teraz nigdzie dzwonić. Wiem, że to wygląda, jakbym szukała wymówki, ale zrobię to. Muszę. Jestem mu to winna. Najlepsze, co teraz mogę zrobić, to pójść spać i się przygotować psychicznie na trudną przeprawę. Nigdy nie byłam szczególnie utalentowaną dyplomatką, zatem przeprowadzenie tego bez skończenia jako trup będzie prawdziwym mistrzostwem.
17:02
Zrobiłam to. Zrobiłam. I jeszcze żyję! Chociaż dyszę jak po jakimś maratonie, ale jestem mimo wszystko szczęśliwa. Ciężar spadł z piersi, czuję się lepiej. Czas jednak chyba na przejście do meritum. Powiedzmy, że to była dziwna rozmowa.
Wzięłam w końcu tę komórkę do ręki i wybrałam jego numer, zanim zaczęłabym się znowu wahać. Byłam przerażona, serducho waliło jak szalone. Było już jednak za późno na wycofanie się, bo odebrał. Przez jedną chwilę chciałam wcisnąć klawisz rozłączenia, ale tego nie zrobiłam.
– Elma, jeżeli to naprawdę ty, to szykuj się już na bolesną śmierć! Gdzie, do cholery, byłaś, dlaczego nie odbierałaś telefonów i nie dałaś znać, co się dzieje?! Czyś ty kompletnie oszalała?! – Uhm, w pewien sposób ta wściekłość w jego głosie była urocza. Dowodziła, że się o mnie martwił... że mu na mnie zależało. – Lepiej przygotuj sobie NAPRAWDĘ dobre wytłumaczenie, bo...
– Przepraszam, że nie zadzwoniłam...
– Nie przepraszaj, tylko się tłumacz. Chcę usłyszeć wszystko. Czekam. A jeżeli mi tego nie powiesz teraz, to wpakuję się w tramwaj i osobiście cię odwiedzę. Co wolisz? Bezpieczny telefon czy niezapowiedziana wizyta?
– Wiesz, że jesteś uroczy, jak się wkurzasz? – Sama nie wiem, dlaczego to palnęłam. Mówiłam, nie jestem mistrzynią dyplomacji. I chwilę po tym, jak zdałam sobie sprawę z tego, co powiedziałam, dosłownie zamarłam. Chyba trochę przegięłam. Albo i nie...
– To nie zmieni faktu, że nadal chcę wiedzieć, co się z tobą działo. – Tu chyba jego głos złagodniał. Jestem niemalże pewna, że się uśmiechał. Tak szeroko, ładnie, jak to tylko on potrafi. – Nie wywiniesz się, prawiąc mi komplementy.
– Naprawdę muszę ci się z tego spowiadać?
– Tak, naprawdę musisz.
– No dobra... – Nie trzeba chyba dodawać, że się specjalnie do tego nie paliłam. W dodatku nie wiedziałam, jak mu opowiedzieć o wszystkim...
– Wiesz, że mówię to wszystko ze względu na ciebie. Po prostu się martwię. Nie chcę, żeby stało ci się coś złego. Cokolwiek mi powiesz, nie będę cię osądzał i zachowam wszystkie tajemnice dla siebie. To będzie nasz sekret. A zresztą... Kurczę, czuję się, jakbym nie zostawiał ci wyboru. Nie powinienem tak... Jeżeli nie chcesz nic mówić, to nie mów. Zrozumiem. Po prostu w pierwszej chwili nie wytrzymałem...
– Sebastian. – Nic nie mogłam poradzić na to, że w tym momencie uśmiechałam się jak głupia. – Naprawdę, rozumiem to. Serio. Zresztą chcę ci powiedzieć o wszystkim, ale ostrzegam, że historia będzie chaotyczna i skomplikowana.
– Nie szkodzi. Mów.
Chyba mu na mnie zależy, prawda?
Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić – o moich relacjach z rodzicami, o wszystkich kłótniach, o swoich żalach, problemach, kotłującej się we mnie nienawiści do matki. Niczego nie ukryłam. Gdy zaś w końcu skończyłam, na chwilę zapadł bardzo niezręczny rodzaj ciszy. Czekałam na to, co powie chłopak po drugiej stronie słuchawki.
– Gdzie teraz jesteś? – spytał po chwili, najwyraźniej już przetrawiwszy wszystkie rewelacje na temat mojego życia. No, prawie wszystkie. Przecież mu nie powiem, że się w nim bujam, więc może nie do końca wszystko mu powiedziałam...
– U babci.
– Gdzie dokładnie?
– W Poznaniu, jeśli o to ci chodzi. Ulica Kazimierza Wielkiego. Blok 53, mieszkanie 11. Sebastian, co ty chcesz zro...
– Nie ruszaj się stamtąd, jasne? – przerwał mi. – Będę tam za chwilę. Zabiorę cię do mnie. Twoja babcia będzie miała coś przeciwko?
– Raczej nie. Czekaj, naprawdę nie wiem, czy...
– ...to jest dobry pomysł? – Znowu wszedł mi w słowo. Znowu! – Jest. Nie chcę, żebyś spędziła całe święta w żałobnym nastroju, tak więc szykuj się. Nie słyszę protestów. – I się rozłączył, a oparłam się o ścianę i wybuchłam śmiechem. Okej, może zachowałam się jak wariatka, ale okoliczności mnie usprawiedliwiają. Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że mógłby nie dotrzymać obietnicy. Nie należał do takich osób – przez ten czas zdążyłam go poznać wystarczająco dobrze, by móc to stwierdzić z całą pewnością.
No i faktycznie, przyjechał. Piszę te słowa już u niego, korzystając z chwil spokoju. Dawno się tak dobrze nie bawiłam! Chociaż na jakiś czas mogę zapomnieć o wszystkim i zwyczajnie poczuć się szczęśliwa. Już zapomniałam, jakie to jest cudowne uczucie. Żegnaj, zły humorze – przynajmniej na dzisiaj. Dodałabym jeszcze coś, ale zdaje się, że muszę iść, bo młodsze rodzeństwo mojego wybawcy mnie woła. ;)
Elma poczuła coś mokrego na twarzy. Bezwiednie uniosła rękę i starła wilgoć. Drobniutka kropla zawisła na jej palcu, by zaraz potem spaść na kołdrę. Dziewczyna właściwie sama nie wiedziała, dlaczego płacze. Chyba po prostu dawała upust emocjom.
26 grudnia 20:17
Zastanawiam się, jak to możliwe, że własna matka mnie tak nienawidzi. Co ja jej zrobiłam? Zgrzeszyłam swoimi narodzinami? Odkąd pamiętam, nie doświadczyłam od niej żadnych cieplejszych uczuć. Kompletnie nic. Żadnego opowiadania bajek na dobranoc, radości, gdy dostawałam dobre oceny i wygrywałam konkursy, przytulania czy zwykłego „kocham cię, córeczko”, na które mogłabym odpowiedzieć „też cię kocham, mamo”... Zamiast tego mogłam liczyć tylko na agresję i nienawiść. Nadal tak jest.
Co prawda ona gotuje (i robi to koszmarnie, szczerze mówiąc), ale i tak unikam „rodzinnych” posiłków. Raz, że nie są dobre, a dwa – siedzieć przy stole, milczeć, przytłoczona oskarżającymi spojrzeniami? Dziękuję, to nie dla mnie. Dlatego też śniadania szykuję sobie sama, podobnie kolacje, lecz obiady jadam na mieście lub u babci. Na całe szczęście, mam na to pieniądze. Tata daje mi co tydzień kieszonkowe, o czym matka chyba nie wie. Zawsze zresztą są pieniądze ze skupu butelek i puszek, czasem się uda sprzedać makulaturę. Zawsze to dodatkowa kasa, która pozwala mi się uniezależnić.
Skoro już zaczęłam ten temat, to napiszę, że pieniędzy nigdy w domu nie brakowało. Tata jako chirurg (co prawda w innym szpitalu niż ten, do którego ja chodzę) zarabia bardzo dobrze. Głównie to on nas utrzymuje, bo matka ze swoją pensją polonistki nie wnosi wiele do domowego funduszu zbyt wiele. Tak więc pod tym względem powodzi nam się dobrze. Szkoda tylko, że we wszystkich innych aspektach moje życie przypomina piekło.
Okej, może trochę przesadzam, ale jeżeli czuję się jak intruz we własnym domu, to znaczy, że coś jest bardzo nie tak, prawda? Dlatego każde inne miejsce jest lepsze. Dlatego właśnie wolę spędzać dnie w szpitalu i uczyć się w przerwach między obchodami. Cudem jeszcze nie zawaliłam szkoły. Mam dużo trój, trochę czwórek, kilka dwój – ale kto by się tym przejmował? Sądzę, że w obecnej sytuacji nikt, a już na pewno nie ja.
31 grudnia 10:18
Sylwester – a ja nie mam żadnych planów. Najprawdopodobniej spędzę go w domu albo w szpitalu, na obchodach. Sama nie wiem, ale chyba jednak ta druga opcja jest bardziej kusząca. Wszystko, byle tylko nie siedzieć tutaj jak ostatni ciołek. Marysia mówiła, że może zrobi imprezę, ale pewnie jak zwykle na planach się skończy, a ona spędzi ten wieczór ze swoim chłopakiem.
Może więc faktycznie szpital nie jest takim złym rozwiązaniem.
Um, musiałam przerwać na chwilę, szukałam komórki. Ktoś próbował się do mnie dobić, ale oczywiście usłyszałam sygnał dopiero po dłuższym czasie. Muszę zmienić dzwonek, „Utopia” Within Temptation jest zdecydowanie zbyt cicha. Wracając do rzeczy, znalazłam komórkę i sprawdziłam, kto dzwonił. Numer nieznany. Nie mam pojęcia, kto to był, ale nie opuszczają mnie dziwne przeczucia – i raczej nie są one z gatunku tych „dobrych”. Jeszcze nie wiem, co zrobię, gdy telefon zadzwoni ponownie (wiem, że zadzwoni). Po prostu się boję. Najprościej byłoby nie odbierać, prawda? A co, jeżeli się mylę i na przykład to ktoś ze szpitala albo jakiś znajomy? Nie zapisywałam przecież numerów wszystkich osób, które kiedykolwiek poznałam. O Boże, ale się trzęsę...
Komórka dzwoni, aż podskakuje. Kołdra też drży. Boję się.
No dalej, Elmo. Odbierz.
Teraźniejsza Elma odłożyła na chwilę pamiętnik i wzięła głęboki wdech. Nawet nie wiedziała, kiedy sama zaczęła się przejmować tym, co napisała z rok temu. Nie przypominała sobie jeszcze poszczególnych zdarzeń, ale towarzyszące im emocje. To już postęp, uznała. Dotychczas nie czuła zupełnie niczego, zapewne więc niektóre sceny zapamiętywała przez silne emocje. Doktor Swarowski chyba nawet jej o tym dzisiaj mówił, kiedy spytała o pamięć, chcąc się dowiedzieć, kiedy wróci. Dodał jeszcze, że albo będzie powracać stopniowo – przypomni sobie coraz więcej, szczątkowe obrazy z czasem zamienią się w pełne wspomnienia, albo nastąpi to gwałtownie i zwali na nią wszystkie przeżycia. Pierwsza opcja zdecydowanie należała do łagodniejszych, ale nie dało się tego w żaden sposób przewidzieć.
Wróciła myślami do dzisiejszego dnia. Był szalony. Wyjście do szpitala, rozmowa z Dawidem, ta kobieta, Gabriela, oraz córka lekarza, Alicja. Schizofrenia, niespodziewany atak, błysk strzykawki. Nie wiedziała wcześniej, że doktor Swarowski w ogóle miał córkę! A może wiedziała, uświadomiła sobie, tylko tego nie pamiętała. Chociaż nie. Dawid mówił jej to po raz pierwszy. To się czuło. Zresztą Gabriela nie leżała w szpitalu aż tak długi czas, podobno znalazła się w nim całkiem niedawno. Chyba że była już w nim wcześniej. Elma doszła do wniosku, że jedynym sposobem, by się tego dowiedzieć, będzie przeczytanie pamiętnika do końca. Znała siebie na tyle dobrze, by stwierdzić, że zapisałaby coś o tak przedziwnej pacjentce, która jednocześnie ją intrygowała. Zresztą z tego, co usłyszała od doktora Swarowskiego, kiedyś prowadziła notatki na temat pacjentów szpitala. Jednak gdzie one są teraz? W sumie nie było to nic pilnego, jedynie prosta weryfikacja pamięci, może więc równie dobrze sprawdzić to później.
1 stycznia 15:57
Już jutro trzeba wracać do szkoły. Nie chce mi się. Nic mi się nie chce. Nie mam sił po wielkiej, całonocnej imprezie, którą w końcu zorganizowała Marysia. Wbrew swoim obawom, bawiłam się całkiem dobrze, żegnając rok 2012. Oto nowy dzień kolejnego. Jak się z tym czuję? Nic szczególnego.
Jak zwykle pękały mi w nocy uszy od huku fajerwerków. Wypiłam chyba tony soku wiśniowego (swoją drogą bardzo przypominał czerwone wino...), wyszalałam się na parkiecie tak, że teraz na nogach ustać nie mogę, nadyskutowałam się o wielu dziwnych rzeczach i jedyną rzeczą, którą mam ochotę teraz robić, to pójście spać i niewstawanie aż do jutra. I najlepiej przespanie lekcji. Jeszcze tylko kaca mi brakuje. Jednak nie czuję, żeby się cokolwiek zmieniło, dzień wygląda w zasadzie jak każdy inny, pominąwszy rzecz jasna moje nocne wyczyny. I to, że nie śpię w swoim łóżku, tylko na kanapie u Marysi. Balanga skończyła się koło trzeciej w nocy, kiedy rodzice mojej serdecznej przyjaciółki sami wrócili z imprezy i zgarnęli towarzystwo do domów. Część została tutaj, część wróciła pod eskortą rodziców. Tak więc dzień jak każdy inny. Dodajmy jeszcze do tego tony śniegu na dworze i straszliwe zimno. Tak bardzo chcę lato.
Chyba mam kiepski humor. Ciekawe czemu.
Zaraz. Ani słowa o tajemniczym telefonie poprzedniego dnia? Dziwne. Bardzo dziwne.
Dziewczyna spojrzała na kolejny wpis. Okazał się bardzo lakoniczny:
3 stycznia 18:27
Nudy. Nic się nie dzieje.
Szybko przekartkowała zeszyt, szukając czegoś związanego z niespodziewanym telefonem. Nie znalazła nic, czyli chyba było w porządku – najwyraźniej dzwonił ktoś znajomy i nie widziała potrzeby o tym wspominać. Ta myśl jej jednak nie uspokoiła – wręcz przeciwnie, wzmogła niepokój. Nie była pewna, czy zapamiętała to uczucie i powiązała je wówczas z telefonem, czy po prostu teraz czuła, że coś jest nie tak. Bo było na pewno. Ale jeżeli nie zaufała nawet swojemu pamiętnikowi, w którym zapisywała przecież absolutnie wszystko, to komu niby miała o tym powiedzieć? Wątpliwe, by wypaplała taką rzecz Marysi; rodzice również byli ostatnimi osobami, którym by się spowiadała. Nie, najwidoczniej musiała utrzymać całą rzecz w sekrecie. Chyba że... Przecież była jedna osoba, której ufała. Bardziej niż komukolwiek innemu.
Sebastian.
Z nim jednak nie miała ochoty gadać.
W pokoju rozbrzmiała nagle hiszpańska piosenka, a Elma aż podskoczyła na łóżku, wystraszona. Przez chwilę rozglądała się zdezorientowana, wypatrując źródła dźwięku. W końcu je zlokalizowała – leżąca na biurku, na stercie zeszytów, komórka. Dziewczyna z wahaniem wzięła ją do ręki, zerkając na wyświetlacz. Dzwoniła Marysia, więc może nawet odebranie nie będzie takim złym pomysłem.
– Tak?
– Elma? Tak się cieszę, że cię słyszę! Słuchaj, wracasz jutro do szkoły? – Wesoły głos przyjaciółki poprawił jej humor w tempie ekspresowym.
– Ja... To znaczy, nie wiem. Błagam, nie przypominaj mi, że jutro jest poniedziałek, bo mnie szlag trafi... Jakbym miała za mało problemów – zaśmiała się krótko, niewesoło.
– Och, daj spokój! Nie przejmuj się, dobra? Będzie okej. W razie czego ci pomożemy. Pamiętaj, nie jesteś sama w tym bagnie. Nauczyciele zresztą będą dla ciebie wyrozumiali, w końcu wiedzą, przez co przeszłaś, także tym się nie musisz martwić.
– Jest w ogóle coś zadane na jutro?
– O, teraz zaczynasz mówić jak prawdziwa licealistka!
– Daj spokój...
– Dobra, już się zamykam – zaśmiała się w odpowiedzi. – Nie zadali absolutnie nic, żadnego sprawdzianu i kartkówki też nie ma. W ogóle ten tydzień jest raczej spokojny, jedynie sprawdzian z angielskiego, ale to tylko moja grupa, ty nie piszesz. Chyba że zrobią coś niezapowiedzianego, ale to raczej mało prawdopodobne. No i tobie na pewno dadzą święty spokój. Więc przyjdziesz? Prooooszę!
– Pod warunkiem, że zaraz na dzień dobry nie natknę się na pewnego blondyna z imieniem na „s”.
– Na Sebastiana? Ale dlaczego? – zaciekawiła się natychmiast.
– Bo nie chcę z nim gadać – oświadczyłam kategorycznie.
– A, faktycznie... No dobra, postaram się go uprzedzić i zjawić się pierwsza. – Zachichotała. – To co, jutro na parapecie w naszym ulubionym miejscu w szkole?
– No dobra. Powiedzmy, że niech ci będzie.
– Elma, nie możesz go unikać cały dzień. – Siedziały na niskiej ławce tuż koło szkolnego boiska i wymachiwały nogami. Marysia wskazała ruchem głowy szczupłego blondyna, najwyraźniej zaangażowanego w grę wraz z przyjaciółmi. Jak na październik, dzień był zaskakująco ciepły, licealiści nie musieli nawet zakładać kurtek.
– Właśnie, że mogę. I obecnie to robię. – Uśmiechnęła się, wystawiając twarz do słońca.
– Obawiam się, że twój plan jednak nie wypali, bo pan blond włosy właśnie cię zauważył i idzie w naszym kierunku.
– Co? – Brązowowłosa spojrzała szybko na boisko. Jej przyjaciółka miała rację. Sebastian szedł tutaj. – Dobra, to ja się zmywam...
– Czekaj!
– Był już pierwszy dzwonek, musimy iść, jeżeli chcemy się dostać na polski przed Siwińskim. – Zeskoczyła z murku, myśląc błyskawicznie, którędy ma iść, żeby przypadkowo nie zderzyć się z pewnym matfizem. – Jak chcesz, możesz tu zostać, ale ja idę.
Pobiegła, starając się wmieszać w tłum uczniów. Bezpiecznie dotarła do holu i znalazła się na schodach prowadzących na piętro. Teraz pozostało jej już tylko dotarcie do klasy od języka polskiego. Zabrzmiał drugi dzwonek, więc przyspieszyła tempa.
Nawet nie zauważyła, kiedy się z kimś zderzyła. Wylądowała na podłodze, mamrocząc ciche „przepraszam” i dotykając dłonią skroni. Uniosła głowę, sprawdzając, czy drugiej osobie nic się nie stało. W zamian otrzymała zaintrygowane spojrzenie zielonych oczu, których właściciel wyciągnął do niej rękę, oferując pomoc we wstaniu. Skorzystała z niej i już po chwili stała na własnych nogach.
– Patryk – przedstawił się nieznajomy.
Powiem tak: Sebastian trochę schrzanił sprawę na początku. To znaczy kiedy odwiedził Elmę w szpitalu. Od razu pomyślałam, że to jakiś gbur i że to Marysia go na siłę przyprowadziła. Teraz, nawet po przeczytaniu pamiętnika, Elma unika go jak ognia. A Ty mu sprytnie robisz konkurencję ;> Pewnie jeszcze Patryk chodzi z nim do klasy, no cóż, sorry Sebastian xD Hm, i po tajemniczym telefonie Elma jednak poszła na Sylwestra do Marysi ;>
OdpowiedzUsuńPrzecież dodałam rozdział u siebie, ja nie wiem, czego Ty chcesz ode mnie :P Dzięki za pozdrowienia, również pozdrawiam! :D
Ha, a właśnie nie do końca! Sam przyszedł, zaś że uwielbia ironię to już zupełnie inna sprawa... (Dokładnie jak jego realny odpowiednik, haha xD) Chciał z nią pogadać, aczkolwiek ona nie daje mu do siebie podejść. Jaka jest tego przyczyna - jeszcze trochę, wyjaśni się to również, chociaż nie wiem, kiedy XD I, zauważ, jej nieufność nie wynika z przeczytania pamiętnika! To bardzo ważne. No tak, robię mu konkurencję xD Będzie ciekawie! Przy okazji - w którymś z poprzednich rozdziałów, zaraz na początku, była scenka, jak odwiedza Elmę w szpitalu. To też wiele znaczy, prawda?
UsuńTak, poszła, ale od razu mówię - nie o to chodzi! Zupełnie inny telefon xD Chociaż w sumie jeszcze nie wiem, jak z tego wybrnę, ale się zobaczy, o.
Ha, no wiem, wiem, ale się zmobilizuj do napisania zapasu :D
To ja pewnie coś nie do końca zrozumiałam! xD W każdym razie - rzeczywiście wspomniane było o obawach, które nie do końca Elma potrafiła wytłumaczyć. To w takim razie czekam, chociaż nie ukrywam, że wątek z Patrykiem też może mnie zaciekawić. Trójkąty jakoś mnie przyciągają, co chyba widać po moich opowiadaniach xD Ja nie pamiętam tego początku, będę musiała sobie odświeżyć :D
UsuńTak sobie pomyślałam z telefonem, ale z drugiej strony to również może być niezła zmyłka ;>
Oj tak, nie wiem, czy potrafię uwierzyć w cuda i zrobić zapas xD Nooo, powiedzmy, że jak wrócę ze spacerku (idziemy dziś do Ogrodu Botanicznego), to postaram się coś wysmażyć :)
Wytłumaczenie będzie bardzo proste, choć nie mam całkowitej pewności, czy jest to możliwe z punktu widzenia dzisiejszej medycyny. Wydaje mi się to jednak dosyć prawdopodobne, także - zobaczymy, może nie wyjdzie aż tak źle. :D
UsuńNo widać, na Fabryce chociażby. xD A tak, ten trójkąt dosyć dużo namiesza.
Uwielbiam zmyłki, tylko tyle powiem. ;>
Potrafisz! Wierzę w Ciebie, dasz radę, jak się zmobilizujesz. :D Ja za chwilę chyba przysiądę... xD Wypadałoby coś napisać, o.
Ogólnie ja się na medycynie nie znam :P A co do prostych odpowiedzi, to u mnie są chyba takie zawsze (przynajmniej tak myślę, pisząc), a później się okazuje, że czytelnicy są tym zaskoczeni ;)
UsuńZawsze daje się tą trzecią osobę, aby mógł ktoś namieszać. A później się jeszcze okaże, że Patryka polubię bardziej ;P
Haha, a mnie bardzo łatwo zmylić, naprawdę! xD
Dobra, coś tam dzisiaj napisałam, pogoda trochę mnie do tego zmusiła :P Piękny tytuł ankiety, czuję się wyróżniona :P
Ja teoretycznie też nie, ale jestem na biochemie i ogólnie mam rodzinę powiązaną z medycyną, także ten... A psychiatrią się fascynuję już od długiego czasu, chyba to w niektórych opowiadaniach widać, szczególnie tutaj, na Makowym Polu. :D No cóż, całkiem zrozumiałe, bo wszyscy myślą, że nagmatwasz, że będzie to coś skomplikowanego, a tu - bach! - prostota nie z tej ziemi;p
UsuńSeby nic nie przebije. Nic a nic :D
Ze mną jest różnie, szczerze mówiąc. xD
To super! Cieszę się. :D
Prawidłowo xD
Ale ze mnie gapa, wczoraj nie zauważyłam szóstego rozdziału ;P
OdpowiedzUsuńNo nic, najważniejsze, że już nadrobiłam :)
Trochę mnie dziwi, że Elma jako szesnastoletnia dziewczyna nie pije nawet w sylwestra, a jej rówieśnicy wracają do domu z rodzicami… Gdzie jeszcze żyją tacy ludzie? ;p Ja jakoś strasznie imprezowa to też w jej wieku nie byłam, ale trzeźwego sylwestra jakoś nie pamiętam już od lat… No dobra, ale może ja po prostu osądzam bohaterkę według własnych doświadczeń, a to żaden powód do dumy, więc już się zamykam ;p
Swoją drogą, jestem zdziwiona, że dziewczyna nie chce chociaż przez chwilę pogadać z Sebastianem, sama sprawdzić, skąd się wzięła ta jej wrogość. Ja byłabym zaskoczona, dlaczego czuję taką niechęć do kogoś, kogo kiedyś kochałam i pewnie chciałabym od razu poznać tego powód. No, a uciekaniem przed nim wiele nie zdziała… Chłopak pewnie myśli, że ma dziewczynę-wariatkę. To znaczy miał…
Idę sobie jeszcze poczytać zapowiedź (swoją drogą, bardzo dobry pomysł, chętnie sama bym go sobie zapożyczyła ;)), a potem pozostaje mi już tylko czekać na siódemkę, no chyba że za jakiś czas odkryję, że ona też jest już opublikowana, a ze mnie jeszcze większa gapa. Ale nie no, bez przesady... Aż tak źle ze mną nie ma ;)
Pozdrawiam :*
Haha, spoko, nic się nie stało - ja zaś z kolei dopiero dzisiaj jestem w stanie odpowiadać na jakiekolwiek komentarze, a trochę się ich uzbierało, o. ;)
UsuńDobra, z rodzicami chyba trochę przesadziłam, no ale jednak wracanie samemu po nocy w Poznaniu nie jest bezpieczne - stąd mój dopisek xD No tej, jestem rok starsza od tej sylwestrowej Elmy i jakoś nie pamiętam nietrzeźwego sylwestra, a parę imprez było xp
W zasadzie masz rację, aczkolwiek ona sama jest zagubiona. Nie wie, co ma czuć, co czuła, co w ogóle myśleć o wszystkim, dlatego na razie stosuje taktykę ucieczki. Do konfrontacji jednak dojdzie, i to już niebawem. I nie, ona nie była wariatką, cokolwiek by się mogło wydawać xD
To zapożyczaj, ja też zapożyczyłam xD Nope, siódemka dopiero w przyszłym tygodniu :D
Pozdrawiam!
Wracanie po nocy nigdy nie jest bezpieczne, nie tylko w Poznaniu ;) A ja jestem przewrażliwiona ;p
OdpowiedzUsuńNo cóż, nie mówię, że wszyscy ludzie w wieku Elmy, Twoim czy moim piją, ale mogę obstawiać, że jest to zdecydowana większość. I nie mówię od razu, że trzeba się uchlać do nieprzytomności, ale odkąd pamiętam zawsze jakieś piwo na stole stało ;)
Rozumiem, sama nie jestem w stanie postawić się w sytuacji dziewczyny, która straciła pamięć, dlatego jej nie oceniam. I nie, nie chciałam nazwać Elmy wariatką, powiedziałam tylko, że można będzie tak o niej pomyśleć, jeśli dalej będzie zrywała się do biegu za każdym razem, kiedy zobaczy swojego byłego ;P Chociaż znam osoby, które tak robią, nawet bez wcześniejszej utraty pamięci... ;p
Może i bym zapożyczyła, ale u mnie często rozdział powstaje dzień przed publikacją, więc nie wiem, czy by się to sprawdziło ;)
No tym bardziej. xP
UsuńHah, to to rozumiem, aczkolwiek sama mam zupełnie odmienną sytuację. Chociaż w sumie nie, pamiętam imprezę, na której był alkohol, ale sama nie piłam - w moim lubie treningowym, świąteczno-wiosenna impreza, podczas której w dodatku zostałam oblana piwem i miałam potem plamę na spodniach, która nie chciała nijak zejść, a jak wróciłam, ktoś zajął moje miejsce i musiałam sobie wziąć krzesło. xP
Nigdy nie byłam w stanie komy, więc nawet nie umiem powiedzieć, jak to jest - mogę jedynie sobie to wyobrażać i przenosić te wyobrażenia na papier;p
Oj, tak, wtedy jak najbardziej można nazywać ją wariatką. Zdaję sobie sprawę z tego, że nieco przerysowuję jej postać, ale jest to zabieg jak najbardziej świadomy, także... :D
A, tak, to już faktycznie gorzej xP
W przerysowywaniu nie ma absolutnie nic złego ;) Ja sama przerysowuję z lubością niemal wszystkich moich bohaterów (a Setha to już szczególnie), a potem w komentarzach czy na ocenialniach czytam, że moje postaci są realistyczne. Coś w tym jest. MY, ludzie, jesteśmy naturalnie przerysowani. Ja sama nie wyczułam, żeby Elma była za bardzo przerysowana, jest raczej... charakterystyczna :)
UsuńPS: Powtórzenia w tym moim komentarzu aż biją po oczach ;) Wybacz :)
Ciekawe dlaczego Elma tak unika Sebastiana i skąd u niej tego typu odczucie? :( Wie, z pamiętnika, że ze sobą chodzili, a teraz nawet nie zaszczyci go rozmową. Żeby chociaż miała jakiś konkretny co do tego powód, ale sama nie wie, dlaczego się tak zachowuje i to jest dziwne. :( Mam nadzieje, że niebawem się to wszystko wyjaśni.
OdpowiedzUsuńNiewyjaśniona też sprawa z telefonem, kto dzwonił i po co, również czekam na rozwinięcie tej kwestii. :)
Ogólnie było fajnie, czytało się lekko i przyjemnie, rozdział niby długi, ale tak się wczytałam, że bardzo szybko się zakończył. :) Nawet wpisy z pamiętnika mi się podobały, chociaż tak jak pisałam wcześniej, niezbyt lubię odczytywać pamiętnikowe wpisy. :)
O, pojawił się nowy kumpel! Patryk! Mam nadzieję, że będzie fajny! :) Szkoda mi tylko Sebastiana, bo jak się Elma z nim zaznajomi, a podejrzewam, że tak, to biedny Sebastian będzie zazdrosny. :( I w ogóle będzie mu przykro... Jestem bardzo ciekawa w jakich stosunkach byli z Elmą przed jej wypadkiem. Może byli pokłóceni, że teraz Elma mimowolnie nie ma chęci rozmowy z nim? Ach, te domysły. :)
Ogólnie, jaki szczegółowy opis miejsca, gdzie Elma zamieszkuje! Poznań, konkretna ulica... wow! To chyba pierwsze opowiadanie, gdzie spotykam się z taką wiarygodną lokalizacją! :)
Nie przedłużając, przechodzę dalej i smutno mi się robi, że to już będzie ostatni z dodanych rozdziałów. :( Chyba się wciągnęłam w to opowiadanie... I pomyśleć, że nie przepadam za taką tematyką, to znaczy, rzadko do takiej tematyki sięgam. :) Ale mam zasadę, że jak fajne, to wszystko można poczytać, bez względu na temat.:)
Ona właśnie ma konkretny powód, ale cicho sza, wszystko w swoim czasie;>
UsuńNa wyjaśnienie sprawy z telefonem trzeba będzie trochę poczekać xD
A Twoje domysły idą w dobrym kierunku, tak ci powiem;> Dobrze kombinujesz, kombinuj dalej!
Bo sama w Poznaniu mieszkam - ulice, które opisuję, znam dokładnie, trudno więc, żeby dokładnego opisu nie było! ;)
Haha, cieszę się, że to słyszę ;) (znaczy czytam)
Hehe to kiedyś do Ciebie wbijamy na imprezę, skoro już wiemy gdzie! xD
OdpowiedzUsuńNo spoko XD
UsuńSię zdziwimy jak otworzy nam brązowowłosa panna o imieniu Elma! xD A za nią jej wredna matka z nożem w ręce, o! :)
OdpowiedzUsuńPierwsze jest prawdopodobne za wyjątkiem imienia - drugie - nopeee! xD
UsuńCałe szczęście! ;)
Usuń